niedziela, 10 kwietnia 2016

Epilog


Wszystko kończy się w miejscu, w którym się zaczęło. W cichym, spokojnym domku na przedmieściach Londynu. Domu Eleonory i Blaise’a Zabiniego…
W zaniedbanym ogrodzie, gdzie rośliny zaczęły żyć już na swój własny, dziki sposób, a żar lał się z nieba w jednym z najgorętszych dni w roku. Na drewnianej, szerokiej huśtawce siedziała Nora, przeglądając kolejne listy od swoich przyjaciół. Nie widziała ich od zakończenia roku i nie wiedziała, kiedy znowu zobaczy… Jeszcze nie powiedziała im o swojej decyzji.
Tamara odeszła z LOCHu; uciekła od swojej despotycznej ciotki, w czym bardzo wspierał ją Albus wraz z całą rodziną Potterów. Rosjanka została ciepło przyjęta przez całą rodzinę swojego chłopaka; wciąż ciężko przychodziło jej nawiązywanie relacji z innymi ludźmi, ale uczyła się i otwierała – dzięki Alowi, który niesamowicie ją kochał.
Elena i Cristian na jakiś czas wrócili do Rumunii, do swojego dziadka.
Albert Nott zaczął umawiać się z Dominique Weasley, czym wszystkich zaskoczył. Ale wyglądało na to, że był szczęśliwy. I to liczyło się najbardziej.
Roxie i Jules wkręcili się w akcje pomocy odrzuconych – jak zaczęto nazywać charłaków, mugoli, którzy wiedzieli o magii i wszystkich tych, którzy byli powiązani z Łowcami. Odbyto długie rozmowy, rząd czarodziei zastanawiał się, co powinien zrobić. Każdego Łowcę potraktowano w indywidualny sposób. Nie chciano posyłać wszystkich do Azkabanu – bo jaki to miałoby sens? By pojawiła się kolejna organizacja, niezadowolona z takiego postępowania? Trochę inaczej było z wampirami i śmierciożercami… Ale w ostateczności postanowiono, że w miejscu, gdzie znajdowała się siedziba Łowców, powstanie instytut, gdzie czarodzieje, mugole i charłacy razem będą współpracować, by eksperymentować z magią i technologią. Otworzono także sekcję dla nastolatków, w której właśnie Roxie i Jules zajęli się nauką o smokach. Krowa – należąca do Weasley – o dziwo, bardzo dobrze czuła się pod ziemią i służyła do lekcji pokazowych.
Nora odbyła także szczerą rozmowę z Jamesem, w której obydwoje zdecydowali, że ich związek nie ma sensu i każdy z nich poszedł w swoją stronę. Nie wiedziała, co się teraz z nim działo.
Lucy i Joss spędzały wakacje w Norze. Dla Weasleyów był to spory szok, gdy czarna owca rodziny wróciła do domu. A jeszcze bardziej zdziwiło ich to, że dziewczyna tak wspierała Rose i całą ich rodzinę po stracie Hugona…
Hugo.
Nora próbowała wyrzucić z głowy krzyk rozpaczy Hermiony. To, jak szlochała, miotała się, wyrywała sobie włosy z głowy. Rzuciła się na Eleonorę, szarpiąc ją – nawet się nie broniła. Wiedziała, że na to zasługuje. Dopiero Kastiel i James odciągnęli zrozpaczoną kobietę od niej. Nora pragnęła coś powiedzieć. Cokolwiek. Że tego nie chciała. Że zamierzała zwrócić jej syna. Ale to nic by nie dała. Hugo odszedł. I to wszystko wina Eleonory…
Pogrzeb był straszny. Nie potrafiła spojrzeć im w oczy. W wielu z nich krył się żal – oni też uważali, że to Hugo, a nie ona, powinien żyć.
Przyjaciele zapewniali ją, że to nie była jej wina. Nic nie mogła zrobić. Ale ona… nawet nie czuła się źle. Czuła się… rozbita. Zdruzgotana. Na zawsze złamana.
Nie pomagał fakt, że Chris także się za nią poświęcił.
Czy w oczach Tamary naprawdę krył się wyrzut, czy tylko to sobie wyobrażała? Czy Rose rzeczywiście odsuwała się od niej, ilekroć próbowała do niej podejść, porozmawiać? Czy myśleli to, co mówili? Czy tak naprawdę wszyscy ją winili?
Chciała umrzeć. Chciała zwrócić im syna, przyjaciela, brata, wnuka, siostrzeńca. Chciała ożywić Chrisa i Hugona.
Nie potrafiła.
Nie mogła.
Dlatego odsunęła się… mówiąc, że to tylko na jakiś czas. Zapewniając Astorię i Dracona, że wszystko jest w porządku. Niedługo do nich wróci. Przyjaciołom powiedziała dokładne to samo, a oni stwierdzili, że ma rację. Powinna odpocząć. Uporać się z tym sama.
Ale nie była sama. Jedna osoba z nią została. Ktoś, kto jej nie oceniał. Rozumiał wszystko. Czuła się przy nim bezpiecznie. Budziła się w nocy, wyrywając się z koszmaru, a on obejmował ją i trzymał mocno. Pomagał jej. Towarzyszył. Wspierał. Dopiero niedawno zdała sobie sprawę, że go kocha. Powiedziała mu o tym, a on śmiał się ze zdumienia, jakie widniało na jej twarzy. Też ją kochał. Czuła to. I wtedy potrafiła być nawet szczęśliwa…
Westchnęła, odkładając list od Albusa na bok i uśmiechając się do Cat, która bawiła się lalkami na kocyku niedaleko niej. Dziewczynka wyszczerzyła do niej szczerbate zęby i wróciła do zabawy.  Rosierowie trafili do Azkabanu. Mała miała teraz tylko swojego brata i Norę – to oni byli jej jedyną rodziną.
– Otworzysz go w końcu?
Westchnęła, gdy poczuła, jak Kastiel siada obok niej i bierze ją w ramiona. Nawet nie zauważyła, że się zbliżył. Pocałował ją w szyję, a ona mocno się w niego wtuliła. Nauczyła się czerpać siłę z nawet najdelikatniejszego jego dotyku.
Wiedziała, o czym mówił. O liście, który otrzymała od Charliego Weasleya.
Przyjaźniłem się z Blaise’m. Wspierałem go. Często mnie odwiedzał, a ja pomagałem mu się ukryć. Chciał, byś to przeczytała.
Roxie wspomniała, że widziała kiedyś czarnoskórego mężczyznę w Rezerwacie, który odwiedził jej wujka. Tak samo Jules przypomniał sobie, że towarzyszył on Charliemu, gdy ten odnalazł go i Cristiana po ataku.
Nora miała ten list już prawie od miesiąca. Nie potrafiła go otworzyć. Ale nadszedł chyba czas…
– Pamiętaj. Jestem przy tobie – mruknął Kastiel, podając kopertę dziewczynie.
Czasami miała wrażenie, że chłopak czyta jej w myślach. Na pewno bardzo dobrze ją znał. Norze wciąż to się nie mieściło w głowie.
Szybkim ruchem dłoni otworzyła kopertę i zaczęła ją czytać – zanim by się rozmyśliła. Z każdą kolejną linijką, kolejnym słowem, łzy zaczęły pojawiać się w oczach, wypływając z nich i powoli kreśląc ścieżki na policzkach. Skończyła czytać i zgniotła pergamin, przyciskając go do piersi. Nie musiała długo czekać na reakcję Kastiela. Jeszcze mocniej ją objął i zaczął kołysać w swoich ramionach.
– Ciii… już dobrze… spokojnie…
– On… naprawdę mnie kochał – wyszlochała w końcu.
– Wiem, wiem. – Kastiel pogłaskał ją po włosach i pocałował w czubek głowy.
Wzięła głęboki oddech, próbując się uspokoić.
– Nie, Kastiel. – Odsunęła się od niego delikatnie, patrząc mu z powagą w oczy. – To kolejna osoba. Kolejna, która poświęciła się, bym mogła żyć. To… za dużo dla mnie. Nie potrafię… Nie wiem… – Zaczęła spazmatycznie oddychać, nie mogąc dokończyć swoich słów.
Przez kilka sekund zaległa cisza. Kastiel wiedział, że ona nie potrzebuje teraz słów. Wystarczyło to, że mocno ją obejmował.
– Teraz już na pewno nie wrócę do Hogwartu – powiedziała pewniejszym głosem. – Nie mogę.
– Dobrze.
Nora uśmiechnęła się delikatnie, gdy Kastiel tak po prostu się z nią zgodził. Ktoś inny zacząłby się kłócić, próbowałby ją przekonać, by jednak się nad tym zastanowiła. Ale nie on. On wiedział, że tego potrzebuje.
– Czyli pójdziesz jednak do Royal Academy of Music? Dobrze. Na pewno dla mnie też znajdzie się jakaś szkoła w pobliżu, a ile bibliotek będę mógł odwiedzić! – Kastiel uśmiechnął się do niej promiennie. – Nowy początek?
Nora pochyliła się, by skraść mu delikatny pocałunek. Nawet nie musiała mu mówić, jak bardzo go kochała. On wiedział. I to było cudowne.

– Powiem ci tylko jedno. Carpe diem, Kastielu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To jest już koniec. Ostateczny. Nieodwracalny.
Wpadłam na mały pomysł. Wielu z was pisało pod ostatnim rozdziałem, że niesamowicie zżyliście się z tą historią, bohaterami i że będziecie za nimi tęsknić. Ja tak samo. Więc wymyśliłam, że możecie, jeśli oczywiście będziecie mieli ochotę, napisać własne zakończenie Nowej, epilog, kontynuacje, jakieś opowiadanie i wysłać mi na maila (gabsone.nene@wp.pl). Wciąż także możecie wysyłać fanarty – bo czemu nie? :D A ja będę mogła je dodawać na mojego bloga :D Oczywiście, to tylko taki pomysł.
Żegnałam się już z wami pod ostatnim rozdziałem. Teraz tylko napiszę: Kocham was wszystkich, Potterowi Ludkowie. Ta historia jest dla mnie niesamowicie ważna i cieszę się, że mogłam się z wami nią podzielić. Że razem ją tworzyliśmy.
Tak jak już pisałam, pod epilogiem robimy sobie księgę pamiątkową.
Nieważne, kiedy przyłączyliście się do Nowej – rok temu, miesiąc, klika dni temu – lub trafiliście do niej po jej zakończeniu. Jeśli ta historia was jakoś poruszyła, wywołała uśmiech na waszych twarzach – napiszcie o tym w komentarzu. Piszcie o całej historii, o swojej przygodzie z Nową, jak na nią trafiliście, co najlepiej wspominacie.
Będę wchodziła na Nową i czytała te komentarze – a każdy z nich będzie dla mnie tak samo cenny i ważny.
Za chwilkę zaproszę was na mojego kolejnego bloga, gdzie czeka na was już prolog. Mam nadzieje, że zostaniecie ze mną…
Wiecie, co ja dobrze wspominam? Chyba odpowiadanie na wasze komentarze. Uwielbiałam to, że mam taki kontakt z moimi czytelnikami. Ile razy grożono mi śmiercią – tego nie zliczę. A ile próśb dostałam, bym oddała komuś jednego z moich bohaterów. Sałatki owocowe. Śluby w toalecie. Moja domowa koza – jedyna, która doceniała mój talent pisarski. A także to, jak gotowe byłyście stanąć w mojej obranie – dziewczyny, wiecie o czym mówię. Wtedy, gdy tak mnie skrytykowano po tym konkursie. Lub z tą ocenialnią od siedmiu boleści. Czułam wasze wsparcie i naprawdę jestem wam za to wdzięczna. Pamiętam też, jak na początku zakładałam chyba z trzy razy bloga, a później go usuwałam, bo bałam się zacząć pisać XD I nie wiedziałam, czy pisać na Onecie, czy jakichś innych stronach. I mogę wam napisać, że postać Tamary – to, że jednak była dobra – mnie samą zaskoczyło XD Także to, ze wymyśliłam tę akcję z bliznami – to od niej zaczęło się cała przygoda. A Roxie i Rezerwat – to mnie dopiero zaskoczyło! Jak ja na to wpadłam? XD
Bardzo będę tęskniła za Nową. Jeszcze raz wam dziękuję, Potterowi Ludkowie. <3
Łapcie ostatniego fanarta:
KSIĘGA PAMIĄTKOWA:


32 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Hej, hej!
      Tak sobie marzyłam, że epilog skomentuję pierwsza, no i popatrz – udało się :)
      Nie miałam pojęcia, co napiszesz w epilogu.
      Ale powiem ci, że naprawdę ci wyszedł. A wiesz dlaczego? Bo po raz pierwszy czytając słowo Kastiel, nie myślałam tylko o jego śmierci. Xd wiem, że to brzmi po prostu śmiesznie, ale chodzi o to, że ta scena, jak wspierał Norę, była tak piękna, że po prostu nie mogę go nie lubić, no... No, kurczaczki...
      To musi być straszne uczucie, że dla ciebie zmarły aż trzy osoby...
      Ale na pewno Nora nie moze tak łateo odejsc od przyjaciol... To na pewno bd trudne, zeby spojrzec im w oczy po smierci huga, ale po tym ile razem przeszli nie mogą sie tak po prostu poddac... Muszą sb z tym poradzić i jestem pewna że im sie to uda :) Bo to jedna wielka silna rodzina :)
      Także jeszcze raz dziękuję za podziękowania i pędzę na nowego bloga :) Jak mi się jeszcze coś przypomni to napiszę
      Pozdrowionka,
      Bianka :)

      Usuń
    2. A właśnie! Spróbuję coś napisać :) Raczej kontynuację, bo uważam, że twój epilog jest idealny – zwłaszcza, że udało ci się zmienić moje mniemanie o Kastielu.
      A tak w ogóle, to nie spodziewałam się Alberta z Dominique xd I cieszę się, że Tamara uciekła od cioci. W końcu będzie wieść normalne życie.
      Smutny był ten epilog... Tak... No kurczaczki, naprawdę... Ale inaczej nie mogło być. Mam tylko nadzieję, że wszystko wróci do normy. W każdym razie w mojej głowie już wróciło xd

      Usuń
  2. Druga :)
    Droga Gabson
    Trafiłam tu, na Nową z pięć - sześć miesięcy temu? Jak? Szukałam blogów związanych, oczywiście, z Harrym Potterem i została mi polecona twoja historia. Odkładałam ją na początku, muszę przyznać. Jednak gdy usiadłam wreszcie na kanapie, trzymając telefon w ręcę i otwierając w karcie google Nową i czytając pierwsze rozdziały - złapała mnie ta historia. Każdy rozdział mogłam przeczytać z trzy razy, miałam ochotę czasem cię zamordować (z tego co piszesz nie ja jedyna xd), ale zawsze później, po kolejnym rozdziale/rozdziałach - zmieniałam zamiary. Zostałam brutalnie wciągnięta w świat Nory - płakałam po stracie jakiejś osoby, szczerzyłam się jak głupia, gdy wszysko dobrze się kończyło. Zżyłam się po prostu z tym blogiem i nawet nie wiesz jak się wstydzę tego, że wcześniej nie skomentowałam, choć doskonale wiem, że KAŻDY komentarz jest wsparciem w pisaniu. Dziękuję ci za tę historię.
    Dobrą, wiem - mówię jak stara babcia.
    Po prostu dzięki za wspaniąłą historię, łzy, uśmiechy i czasem - niepochamowane napady śmiechu :D
    Pozdrawiam
    Nicolette
    PS: Ja to tam się jeszcze nie żegnam - wpadnę do ciebie na prolog na drugim blogu :D I obiecuję - skomentuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezus!
    Ryczę!
    Z jednej strony chcę jeszcze, ale z drugiej... Z drugiej to opowiadanie skończyło się idealnie.
    Złamało mi jeszcze serce to, że od Nory wszyscy przyjaciele się odwrócili. Boże! Nie wyobrażam sobie żeby coś takiego stało sie w moim życiu. Nie przeżyłabym tego.
    Jestem i mam nadzieję trwać zarówno tutaj z nadzieją na jakieś Twoje miniaturki związane z Nową i jakieś miniaturki które będziesz dodawać na bloga a będą pisane przez innych (bo sama osobiście wole czytac niż pisać, bo mimo gigantycznej wyobraźni pisać po prostu nie potrafię), ale będę też z Tobą na drugim blogu który założyłaś.
    I pamiętaj, że my też Cie kochamy zarówno za Twoja twórczość jak i za to jak cudownie ukazujesz się nam będąc tak cudownie pozytywną autorka. Zawsze gdy czytałam Twoje odpowiedzi na moje komentarze aż morda mi się cieszyła, bo mogłam kogoś chwilką czasu i kilkoma zdaniami uszczęśliwić.
    Dziękujemy! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Nową trafiłam dawno, bardzo dawno. Tylko, że był jeden problem, ja po prostu nie chciałam tego czytać. Jakoś niespecjalnie zachęcił mnie krótki opis historii i zastanawiałam się, co może być w tym takiego interesującego. I wiesz co? To był ogromny błąd. Pewnego dnia jednak postanowiłam sprawdzić co wszystkich tak wciąga i to była dobra decyzja. Nie komentowałam każdego rozdziału, a raczej to parę ostatnich tylko, ale zżyłam się z tą historią jak z żadną inną z blogosfery. Bohaterowie, historia, Nora, to wszystko było cudowne, ale jak już kiedyś pisałam - wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I tak było i tym razem. Wszyscy będą pamiętać tę historię, bo prawdziwi czytelnicy nie zapominają.
    Epilog był cudowny, popłakałam się, wzruszyłam, bo kiedy czytałam pierwsze rozdziały, nigdy nie spodziewałabym się, że tak to się skończy. Zamordować chciałam cię już ze cztery razy? Albo więcej, sama już tego nie liczę.
    Na twojego nowego bloga już zajrzałam i skomentowałam, oczywiście.
    Co do fanarta i opowiadania to możesz się spodziewać mojej pracy. Nie wiem kiedy ją wyślę, może za tydzień, za miesiąc, to zależy od weny, ale zrobię to, bo zawsze będę pamiętać o Norze.

    Pozdrawiam, Mary

    PS. Ale wiesz, że się nie żegnamy? Nowy blog i nowe komentarze do Mary! To co? Do zobaczenia tam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już Epilog?
    A ja jeszcze trzydziestego rozdziału nie przeczytałam... Nie chce... Tak szybko to wszystko się kończy :(
    Jestem beznadziejną przyjaciółką :C
    Bussis!

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniec? Koniec... Ciesze się szczęśliwym zakończeniem i zarazem tak strasznie mi smutno... Smutno z powodu końca historii, bo nasza przyjaźń będzie trwała jeszcze baaaardzo długo! :*
    Ja zawsze wiedziałam, że Kastiel będzie tam najlepszy! *.* Chociaż to nie zmienia faktu, że wychodzę za mąż za Cristiana.
    No nic Skarbie, idę czytać prolog :*

    Kocham bardzo mocno <3
    Sałatka ze wszystkich owoców świata! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Alfa i Omega w jednym...
    Albert i Domi? Jestem w szoku...
    Zaskakujące... Ale dobry pomysł z tym instytutem, a Smok Roxy dalej zwie się Krową... Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniając :D
    Wow. Jednak zerwali, a szkoda, że nie wie, co się z nim działo... Może jest u mnie w szafie? *tajemniczo się uśmiecha*
    Nadal focham się za Chrisa.
    Boże... Hugo :C
    Jest mi go tam samo szkoda, jak mojego ukochanego Chrisa!
    Oni są tacy słodcy >3<
    Czyli nowy początek. Rozumiem postępowanie Nory, czasami ludzie myślą, że poświęcić się dla kogoś jest spoko, ale nikt nie rozumie tej drugiej strony. Cieszę się, że Nora żyje, ale tak dużo osób zginęło... To takie nie fair.
    Szczególnie, jeżeli chodzi o Chrisa.
    I Hugona.
    Ale lubię Norę i nie chciałabym, aby nie miała swojego happy endu, a który teraz ma.
    Dobra. Dołączam się.
    Ja trafiłam na nową, dzięki blogowi Puck. Tam właśnie poznałam pewną fajną blogerkę o nicku Gabsone nene, a od słowa do słowa skapnęłam się, że mamy coś ze sobą wspólnego. Z ciekawości i lekką niepewnością weszłam na jej bloga. Jedna miniaturka - bo od niej zaczynałam - wystarczyła, aby mi powiedzieć, że to jest to. Znalazłam kogoś, kto nadaje na podobnych do moich fal. Od razu zakochałam się w twoim opowiadaniu. I zostałam. A choć często znikałam i tak w ostateczności się pojawiam. Bo nie można porzucić nowej. To jest niemożliwe do wykonania.
    Hej... ja to wszystko przeżyłam wraz z tobą :D
    Chyba nawet groziłam Ci powieszenie za kostki palców, czy jakoś tak... To był pomysł Puck o ile pamiętam. Heh... Dawne dobre czasy.
    A ja dziękuje tobie Gabs, że się nie poddałaś i wytrwałaś do końca ze swoim blogiem. Że nie zawiodłaś żadnego ze sowich czytelników (no może trochę, zabijając Chrisa). Dziękuje Gabs, że zdecydowałaś się na pisanie. Że jednak odważyłaś się zrobić ten krok :)
    To dobie należą się podziękowania, że wytrzymywałaś masę zwariowanych komentarzy ode mnie i nadal jesteś (w miarę) normalna :D
    A możesz jeszcze podać link do swojego nowego bloga?
    Wspominałaś o tym, a go nie widzę (pewnie ślepa jestem, jak również z lekka śpiąca - wybacz).
    Epilog był... Wyciskaczem łez i samych pozytywnych myśli i cudownych wspomnień, jakie wraz z tobą i z całym blogiem przeżyłam. Aż się nie chce wierzyć, że to koniec. Jak mawia Nerii "Koniec to zaledwie początek" i ja w to wierzę. Bo nic nigdy się nie kończy.
    Życzę morza weny, góry pomysłów i mnóstwa czasu wolnego!
    Bussis! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Jejku.../* Różdżki w górę za wszystkich zmarłych bohaterów, bo chyba jest to najlepsze określenie na wszystkich czarodziejów, których uśmierciłaś, z resztą słusznie. Mimo, że za każdym razem, gdy ktoś w Twoim opowiadaniu ginął, łzy leciały mi z oczu, dobrze, że to zrobiłaś. W końcu tylko pokazałaś, że złe rzeczy spotykają też dobre charaktery, a w sumie to zwłaszcza je. Naprawdę chwyt na poziomie Rowling :D
    Dobra może moje komentarze nie są zbyt kreatywne, ale ja po prostu mogę gadać o Nowej caaaaały czas, więc wszystko, co mam na jej temat do powiedzienia od razu wygaduje koleżankom, które z pewnością również w myślach chcą Cię zabić. XD
    Hmmm... Czy tylko ja nie pamiętam w jaki sposób dokładnie znalazłam to cudeńko? Serio, wiem tylko tyle, że było to w grudniu 2015. Strasznie smutam, że jestem tu tak krótko. Szczerze? Nie spodziewałam się, że można się tak bardzo wciągnąć w fanfiction. Tak naprawdę wgl nie wiedziałam, że można się wciągając w ff, a jednak :) Czytam ich naprawdę sporo, ale Nowa jest po prostu jedyna w swoim rodzaju. Jest tu trochę humoru, przyjaźni, miłości, przygód i niebiezpieczeństwa. Po trochu dla każdego!
    Epilog jest cudowny <3 Ciarki mnie przeszły, kiedy przeczytałam słowa: "Powiem ci tylko jedno. Carpe diem, Kastielu." To zakończenie jest takie w stylu zakończenia całej trylogi "Igrzyska Śmierci" Nwm czy czytałaś, ale jak nie to właśnie wyznaczyłam Ci zadanie;D No cóż jest to moja druga książkowa miłość i staram się nią zarażać wszystkich wkoło. Nic nie poradzę :DD (z góry sorki, że ten komentarz jest taki chaotyczny, ale nie mogę pozbierać mysli XD)
    Koniec? Koniec czytania przygód Nory? Nie wierzę i pewnie nie uwierzę jeszcze przez długi czas. Kiedyś, jeśli dobrze pamiętam, powiedziałaś coś w stylu, że ten blog nie dorównuje blogom typu "Elita Hogwartu" itp. Otóż zgadzam się z Tobą. Nowa je po prostu przewyższa. Nie przekonasz mnie, że jest inaczej. Myślę, że zgodzi się z tym każdy z Twoich Potterowych Ludków. Dla nas jesteś najlepsza;) A więc... Carpe diem, Gabsone.

    OdpowiedzUsuń
  9. Epilog b mi sie podobał, napisany z perspektywy Nory, słodko-gorzki; wspomniał o losach wszystkich,ale rownież i tym, ze Bohaterowie potrzebują cZasu, aby powrócić do rzeczywistości. Mam nadzieje, ze Tamara i Rose wybacza Eleonorze... Dobrze, ze Kastiel ja wspiera. Ten chłopak to cud! Ciesze sie, ze tak im sie układa. Troche sKoda,ze nie pokazałaś tresci listu od Blaise'a! No, ale i tak mi sie podobało. A na nowy blog na pewno zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Epilog z prawdziwego zdarzenia! Zwięzły, zgrabny, nieprzesadny i zawierający wszelkie interesujące nas podsumowania, a także obietnicę nowego początku. Wzorcowy po prostu. Często mam wrażenie, że większość twórców fanficków bardzo szafuje określeniami "prolog" i "epilog", nie mając jednocześnie pojęcia czym są i jak ta forma powinna się prezentować. Ty, oczywiście, wiesz doskonale i dlatego Twój epilog to prawdziwa wisienka na torcie, godne zakończenie pięknej historii.
    Brawo!
    Z pozdrowieniami,
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże, biedna Nora… Musi jej być ciężko żyć z wyrzutami sumienia. Dobrze, że jednak większość osób jest szczęśliwa.

    Okay, i ja napiszę coś o tej historii.

    Dawno, dawno temu, gdy Nowa dopiero zaczynała, weszłam na ten blog. Zrezygnowałam jednak, bo myślałam, że będzie to o cynicznej Ślizgonce-arystokratce (nazwisko Zabini).
    Jednak około rok później byłam spowrotem, zachęciłaś mnie do czytania, komentując mój blog (mam nadzieję, że znajdziesz czas, żeby jeszcze na niego wpaść).
    Miałam dużo do nadrobienia, ale stopniowo czytałam. Opowiadanie zaskakiwało mnie z każdą chwilą i co chwilę myślałam - Autorka ma naprawdę wielki talent.
    A potem już tylko wyczekiwałam na te kilka rozdziałów do końca.
    Dziękuję za tę wspaniałą historię <3 Oczywiście na nowy blog już zajrzałam i niebawem pojawi się mój komentarz.
    Pozdrawiam kochaną, wielką Gabsone! :*
    The Grey Lady
    http://zyj-szczesliwie-nowe-pokolenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdecznie zapraszamy do nowo powstałego Stowarzyszenie blogów z Harrego Pottera.
    Początki jak wiadomo są trudne, ale mamy nadzieję, że pomożesz nam się rozwinąć.
    Pozdrawiam, Arabella
    stowarzyszenie-harryegopottera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam, że będę jakoś pierwsza, druga, może trzecia, a tu proszę dziesiąta! No to i tak dobrze :)
    Brak mi słów, niewiem co napisać, epilog jest piękny, ale dziwnie się czuję z tym, że Nora z Kastielem zaczynają od nowa... Z jednej strony ją rozumiem, ciężko jej z tym, że tyle osób się za nią poświęciło i że jej przyjaciele mogli jej tak naprawdę nie wybaczyć, ale z drugiej strony nie wiem czy ja na jej miejscu zostawiłabym przyjaciół, ale nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji... Spodziewałam się raczej happy endu a tu proszę, tyle osób zginęło, Nora nie potrafi się z tym pogodzić, wszystko się skomplikowało i ma tylko Kastiela, ale jak widać tak miało być przecież nie zawsze jest happy end. Mimo tego epilog i tak był cudowny, wzruszający.

    Okej, przejdźmy do księgi pamiątkowej:
    Nową zaczęłam czytać... łatwiej będzie napisać kiedy zaczęłam komentować, więc mój pierwszy (słaby i krótki) komentarz pojawił się pod 27 rozdziałem. Chciałabym w tym miejscu podziękować Meg, bo to dzięki niej zaczęłam czytać Nową :). Kiedy czytałam nie raz płakałam, nie raz się śmiałam, nie raz się uśmiechałam. Zżyłam się z bohaterami i szkoda, że to się kończy, ale na szczęście masz drugiego bloga, którego będę czytać (nie myśl sobie łatwo się mnie nie pozbędziesz).

    Podziękowania dla Gabsone:
    Dobra w dziękowaniu nie jestem , ale może jakoś wyjdzie. Dziękuję ci za to ze pisałaś Nową, za to że wpadłaś na taki genialny pomysł, za to że wymyśliłaś cudownych bohaterów (a innych pięknie ukazałaś), za to że odpowiadałaś na wszystkie komentarze, za to że się nigdy nie poddałaś, za to że byłaś i za to że pisałaś.
    Niewiem jak mi wyszło, ale mam nadzieję ze się spodobało :)
    Do następnego bloga Gabsone,
    Mrs. Unicorn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka drobna sprawa: mogłabyś zrobić na swoim nowym blogu żeby można było pisać komentarze jako anonim? Byłabym wdzięczna
      Mrs. Unicorn

      Usuń
  14. Jakie dziwne uczucie: epilog. Szczerze, nie wiem co napisać. Uważam, że bardzo pasuje do Nory nowy początek. I chociaż żałuję, że jej przyjaciele się od niej oddalili, to myślę też, że tak jest prawdziwie.
    Chciałabym bardzo podziękować Gabsonene za całą historię, zawsze poprawiała mi humor :)
    Eva
    Ps. Jeszcze raz przepraszam, że tak długo nie komentowałam

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki slodko-gorzki ten epilog, takie są wg mnie najlepsze bo wzbudzają emocje :D Bardzo dobrze że Nora ma Kastiela a Kastiel Norę i będą się nawzajem wspierać.Mogą zacząć wszystko od nowa,my natomiast musimy się już z nimi pożegnać.
    Hm, większość tego co chciałam ci powiedzieć napisałam w ostatnim rozdziale, także teraz będzie krótko.
    Hm, co mogę powiedzieć o Nowej... Na pewno będę ją super wspominać, za całą historię a także te chwile z nią spędzone. Szczególnie zapadło mi w pamięć jak pod koniec lata, a może w środku, mniejsza z tym, lezalam sb na hamaku i czytałam rozdział o Bożym Narodzeniu :D Teraz jak o tym myślę to do głowy przyszło mi porównanie, że twoje opowiadanie jest jak lody w gorący dzień. Po prostu czysta przyjemność.Jak tu przybyłam, nie spodziewałam się ze zostanę na dłużej, ot, kolejny blog o nowym pokoleniu, nic nie wnoszacy do mojego życia. Strasznie się pomyliłam, i bardzo cieszę, że poznałam historię Nory, Roxie i reszty :3
    Do zobaczenia na twoim kolejnym blogu! Byłam, widziałam prolog i muszę ci powiedzieć że nie mogę się doczekać :D
    Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Epilog....straszne..... Zawsze płaczę w takich momentach ale teraz chciałam cię po prostu wziąźć i zmusiać do napisania jeszcze czegoś więcej. Zawsze kochałam nową, przede wszystkim z oryginalny pomysł, cudowną realizacje i NIESAMOWICIE utalentowaną autorkę. Pytasz się jak tu trafiłam? Ja szukałam aktualnych blogów o nowym pokoleniu ale nie takich samych, nie według scenariusza J.K Rowiling. Szczerze rzadko na takie trafiałam, a przynajmniej na takie warte przeczytania. Gdy tylko spojrzałam na tematykę Nowej wiedziałam już że pokocham Norę, Ciebie i wszystko co z wami związane. Długi, długi czas nie komentowałam nie wiem czemu, może dla tego że zawsze komentarze byłyby takie same, typu " super" , " mega " lub "jak ty to robisz". Teraz też zapytam JAK TY TO ROBISZ, że z każdym zdaniem kocham Cię jeszcze bardziej. Według mnie każdy rozdział był cudowny, i nie raz miałam ochotę wszystko zkopiować, wydrukować i skleić w książkę. Nawet sobie nie wyobrażasz jaka byłaby cudowna. Jak będziesz planowąć książkę to PROSZĘ wyślij mi ma maila iiida.Lianna@gmail.com pomysł i wież mi, będę pierwszą osobą która ją kupi. Ja osobiście nie będę wysyłać ŻADNEJ kontynuacji ponieważ i tak nikt nie zrobi tego lepiej od Ciebie! Co do nowego bloga,zaraz na niego wejdę ale się niczego nie obawiam, bo z twoim talentem nie da się tego zepsuć.
    Kocham Cię!!!
    Twój Zawsze-Potterowy Ludek czyli iiida.Lianna <3<3<3xxx

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepraszam za tak drobną ilość słów będzie mi brakować tego bloga tej historii oraz oczywiście kochanej autorki tom historie zapamiętam na długo choć smuci mnie jej koniec
    Mam nadzieje że jeszcze nie raz wrócę do tego opowiadania wysyłam ci inspiracje w wiaderko i powodzenia
    Na zawsze twoja czytelniczka psiara111

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepraszam za tak drobną ilość słów będzie mi brakować tego bloga tej historii oraz oczywiście kochanej autorki tom historie zapamiętam na długo choć smuci mnie jej koniec
    Mam nadzieje że jeszcze nie raz wrócę do tego opowiadania wysyłam ci inspiracje w wiaderko i powodzenia
    Na zawsze twoja czytelniczka psiara111

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem co się pisze w księgach pamiątkowych . Zazwyczaj widziałam takie rzeczy w amerykańskich filmach o liceum . Pamiętam że były tam kategorie np: Najbardziej pracowity uczeń , czy najbardziej popularna dziewczyna , a pod spodem zdjęcie uhonorowanego absolwenta . Tobie dałabym tytuł "Najbardziej odkrywcze opowiadanie tego roku". Nigdy specjalnie nie czytywałam blogów z nowego pokolenia bo nie było takich które oddawały charakter pozostawiony po Harry'm Potter'e .A jednak udało mi się znaleść parę perełek takich jak Brzydula w Hogwarcie czy Rose Stella Weasley no i oczywiście twoje . Całkowicie ujęłaś mnie tą prostotą , szczerością , poczuciem humoru . Nie jestem wymarzoną czytelniczką , wolę słuchać , czytać , a nie wypowiadać się . Może dlatego że nikt mnie nie słuchał. Chciałam ci przede wszystkim podziękować za serce które włożyłaś do opowiadania , za pomysłowość , wymyślenie Eleonory , doprowadzanie mnie do łez śmiechu i wzruszenia na zmianę . Serdeczne pozdrowienia i uściski , Dominika

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładny epilog. Słodko-gorzki, ale chyba bardziej gorzki, chociaż daje Norze nadzieję na nowy początek. Rozumiem to, że chce się wynieść (pewnie zrobiłabym tak samo). Oby zmiana otoczenia jakoś pomogła. I ładnie wplotłaś to, co dzieje/działo się z innymi.
    "Nora próbowała wyrzucić z głowy krzyk rozpaczy Hermiony. To, jak szlochała, miotała się, wyrywała sobie włosy z głowy. Rzuciła się na Eleonorę, szarpiąc ją – nawet się nie broniła." - Ten fragmencik totalnie mnie urzekł (teraz, jak go kopiuję, mam łzy w oczach, chociaż czytając epilog starałam się nie ciotować! ups, nie wyszło) i tak okropnie, okropnie żal mi Hermiony (i Rona), bo strata dziecka to chyba najgorsze, co może spotkać rodzica (tak trochę odbiegając od tematu: śmierć dziecka i śmierć bliźniaka/bliźniaczki wydają mi się najokropniejszymi. ale to tak bez doświadczenia piszę).

    Wydaje mi się, że trafiłam tutaj z jakiegoś katalogu - pewnie szukając czegoś o młodym pokoleniu, bo tylko takie potterblogi czytać lubię. Zaczęłam czytać i wciągnęłam się totalnie, chociaż pierwsze rozdziały nie były idealne (albo nie były poprawiane w ogóle, albo były poprawiane, ale nie do tej wersji, w której są teraz), ale nie chciałabym ich czytać w poprawionej wersji, bo naprawdę dobrze śledziło mi się Twoje postępy w pisaniu! Cieszę się, że postanowiłaś to napisać, opublikować i umieścić w katalogach, przez co mogłam przeczytać tę historię. Dziękuję.
    (Tak przy okazji - jak wspomniałaś teraz o tych bliznach Nory, to przypomniało mi się, że kiedy James je zobaczył, to pomyślałam coś w stylu: "Omg, nie! Nora się samookaleczała, a teraz udaje głupią. Ech, i to by się łączyło z jej lękami. Dlaczego nawet w potterowskich ff musi być emowato?" NA SZCZĘŚCIE TAK NIE BYŁO i teraz chce mi się śmiać z tego, że na coś takiego wpadłam. X'D)
    Okey, muszę kończyć i nawet nie zdążę przeczytać tego, co napisałam drugi raz, więc za jakieś błędy itp. przepraszam (kilka razy coś zmieniałam, a czasami nie dokładnie usuwam), ale muszę już iść pilnować siostrę. </3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale mi smutno. Co prawda ja wpadłam tutaj tak ni stąd ni zowąd całkiem niedawno, ale no, smutno mi, że to koniec. Bo wiesz, ja przeczytałam te wszystkie rozdziały tak od razu. Ba, ja je pożarłam. Niczym wygłodniały zwierz xd Myślę, że to już świadczy o tym, jak bardzo się wciągnęłam, jak bardzo oczarowała mnie ta historia i jej bohaterowie. Nie będę się tutaj rozpisywać i rozwodzić, bo w sumie ja przy każdej okazji, przy której nadarzała się sposobnośc, by skrobnąć ci tutaj komentarz zachwycałam się Albuskiem i spółką. Także tylko w ramach podsumowania zapewnię, że napisałaś prześwietną historię, która zaskoczyła swoim zakończeniem i która niosła za sobą naprawdę wiele pięknego przekazu xd
    Czyli Norka wylądowała z Kastielem. I dobrze, niech sobie tam żyją długo i szczęśliwie w otoczeniu gromadki dzieci i… sterty książek :D
    Ja oczywiście już biegnę ogarnąć prolog na nowym blogu! :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj... :):
    Długo się zbierałam do napisania tego komentarza. Jakoś dziwnie przyjąć do wiadomości, że historia Nory i jej przyjaciół dobiegła końca i że już nie będę z wytęsknieniem czekać na kolejne rozdziały, aby zaspokoić swoją ciekawość i przekonać się, czy moje domysły były słuszne... Błagam, gdyby miało Ci się nudzić, napisz coś w stylu "20 lat później" *.* Byłabym strasznie ciekawa jak się potoczyły losy naszych bohaterów, co z Nory wyrosło, czy Scorp i Rose mają gromadkę rudo-blond dzieci, czy Kastiel wymyślił coś co odmieni losy świata, czy James znalazł sobie kogoś na stałe, czy Albus i Tamara będą na zawsze razem (trzymam za to kciuki mocno), co u Lucy i Joss i Freda, jak się potoczyły losy Roxie, Julesa, Eleny i Cristiana, czy Wiesio jeszcze żyje (może znajdzie sobie kameleonicę Gertrudę i będą mieli gromadkę malutkich kameleonków?)...
    Wiesz, nasunęło mi się, że każda z tych postaci jest jakąś cechą charakteru, którą my posiadamy i chociaż nie wszyscy są osobami do końca pozytywnymi, to jednak tworzą jedną, wielką całość... Jak organy tworzą organizm, tak ci bohaterowie tworzą niezwykle piękną i poruszającą, magiczną opowieść o miłości, poświęceniu, pięknie uczuć... I każdy z nich jest potrzebny, by ta historia była właśnie taka, jaka jest.
    W ogóle, wzruszający epilog. Jeju, jak ja będę za nimi wszystkimi tęsknić. Mam nadzieję, że Nora odnajdzie się w życiu po raz kolejny, że będą z Kastielem i jego siostrzyczką żyć długo i szczęśliwie. Tak samo z resztą! Oby ich przyjaźń nigdy się nie rozpadła! Podobnie jak pamięć o Hugosiu i Cristanie /*
    Chcę Ci jeszcze raz ogromnie podziękować za cały trud włożony w napisanie tej niesamowitej historii, jesteś naprawdę super! <333 Mocne uściski ode mnie, Gabsone :* Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze w życiu, optymizmu i wiary we własne siły, bo możesz wszytko!
    Twoja Cass :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana Gabsone!
    Mój komentarz będzie krótki.
    Mój frędzelku! Jak tak można kończyć bez happy endu? Hmmmm? Proszę o wyjaśnienie!
    Ale wiedz, że i tak cię wielbię. Mam nadzieje, że nowy blog będzie super i w ogóle Ci dziękuję za wszystko.
    Pa
    Meg
    Ps.: Przekaz ode mnie solidnego kopniaka Norze, żeby się ogarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  24. Awwww, słodko kotku! Kastiel i Nora, nenenenenene! Trocha smutnawo ale nadal słodko! Lubie słodkości. I Kastiela też. Szkoda troche Hugona i Chrisa. Ale wszystko kołem się toczy. Teraz czekam na jakieś małe bachorki nowego pokolenia ^^
    Takie słodkie, bo słodkie, wiasz? Te Aluśka i Tamci byłyby słodziaszne. Że już nie wspomnę o Scorosowych. I te z Kory. Uwielbiam tę historię, zżyłam się z nią. Najbardziej podobała mi się pościel w kaczuszki. Śmiechłam wtedy dość konkretnie. I fortepianowanie Nory było fajne. I Wiesław! Bo koffam zwierzątka. Wiesio tajny agent *muzyczka z Bonda*. I ogólnie koooocham kosiam kofam ♥
    Przekazuję ci w tej chwili mnóstwo pozytywnej energii...

    Trzymiej się, kotku! Pomyśle może nad jakimś fanarcikiem lub moim zakończonkiem. Oczywiście wierszowanym.
    To ja!

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej! Wiem, że długo mnie nie było xd ale nadrobiłam ostatnie 3 rozdziały i były... WOW! Tylko tak to mogę opisać. Końcówka mnie totalnie zaskoczyła, myślałam ze bedzie happy end, ktoś znajdzie wyjście z tej koszmarnej sytuacji i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie, a tu... Hugo umiera, Weasleyowie pogrążeni w żałobie, Kastiel z Nora zaczynaja nowe zycie opiekujac sie Cat <3 ok to jednak koncowka nie byla taka zła XD
    A tak całkiem serio to nie żałuję zadnej minuty czy godziny, ktore spedzilam na pochłanianiu Twoich rozdziałow, tego ze uwielbiam Nore i cala ta opowiesc. Masz naprawde wspaniale pomysly i talent:D Gratuluje z calego serca ukonczenia historii <3
    PS Dziekuje za podziekowania <3
    PS2 DOtarłam na Twojego nowego bloga i od wczoraj jestem już na bieżąćo :*
    PS3 Małych dawek z życia Nory nigdy za wiele, więc niech często łapie Cie sentyment :DDD
    Ściskam, Rowan :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo wam wszystkim dziękuję. Długo zbierałam się, by to napisać, ale czuję, że to nie będzie w porządku, jeśli komentarze pod epilogiem zostaną zupełnie bez odpowiedzi. Zabrzmi to na pewno banalnie, ale nie mogłam sobie wyobrazić lepszych czytelników. Łagodnych, choć czasami krwiożerczych, motywujących, wspierających, kochających... To dzięki wam tak długo wytrwałam. To dzięki wam odkrywałam, że pisanie to coś, co kocham i co chcę robić.
    Dziękuję. Dziękuję za wszystko.
    Wasza Gabsone nene

    OdpowiedzUsuń
  27. Na twój blog trafiłam dwa dni temu i od razu się zakochałam!<3 Życzę Ci powodzenia w dalszym tworzeniu równie wspaniałych historii i oczywiście weny :) Dziękuję za wszystkie emocje, które towarzyszyły mi przy czytaniu tego wspaniałego opowiadania i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Inspirujący cytat: ,,Drzaz­ga mo­jej wyob­raźni cza­sem za­pala się od słowa." ~Halina Poświatowska

...czasem (a nawet często) też od komentarzy, więc... wiecie, co robić, Potterowi Ludkowie :)

PS Możecie też nakarmić poterrowe rybki :D (są na dole)