wtorek, 5 lipca 2016

Drugie urodziny Nowej w Hogwarcie - opowiadanie, kontynuacja...



1 Lipca minęły drugie urodziny Nowej. Z tej okazji postanowiłam dodać jeszcze jedno opowiadanie – bardziej optymistyczne, że tak powiem (a raczej napiszę). Wiem, że niektórym epilog mógł nie przypaść do gustu… Ale tak planowałam zakończyć. Jednak nie wykluczyłam możliwości, że Nora kiedyś wróci, odnowi kontakt ze swoimi przyjaciółmi… Nie przepadam za happy endami, ale… niech wam będzie. :D Sprawa z kradzieżą powoli się wyjaśnia – ale jesteśmy na dobrej drodze. I bardzo przepraszam, że nie opowiedziałam na komentarze pod epilogiem – zaraz się za to zabieram. Jakoś nie mogłam się zebrać, żeby się z wami pożegnać (a jeśli ktoś jeszcze się nie pożegnał, zapraszam do zostawiania komentarza pod tym postem).

– Naprawdę nie mam pojęcia, jakim cudem udało ci się mnie namówić – mruknęła, gdy jej szwagierka ciągnęła ją przez ulice Londynu.
– To proste. Kastiel jest na konferencji. A ktoś musiał ze mną pójść i przypilnować, bym nie wydała za dużo pieniędzy – odpowiedziała swoim typowym radosnym szczebiotem Catherine.
Patrząc na Cat, wciąż mogła sobie przypomnieć sześcioletnią dziewczynkę, którą była, gdy się poznały, chociaż przecież minęło już dziesięć lat… W jej błękitnych oczach nadal igrały radosne iskierki, na ustach widniał szeroki uśmiech, a czarne włosy splecione zostały w grubego warkocza. I pomyśleć, że tak niewiele brakowała, a tę obecnie wieczną optymistkę, mógłby spotkać okrutny los, zadany przez własnego ojca i przybraną matkę…
Otrząsnęła się z myśli, zdając sobie sprawę, że właśnie wchodzą do Dziurawego Kotła, który nie był już tak straszną ruderą jak kiedyś. Nadal nie przepadała za wizytami na ulicy Pokątnej. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają…
Cat miała zacząć szósty rok w Hogwarcie. Na szczęście nie posiadała talentu do przyciągania nieszczęść Eleonory, więc pięć lat nauki minęły jej w dość spokojny sposób. I potrzebowała nowej różdżki – choć nie były rodzonymi siostrami, jednak Catherine odziedziczyła talent Nory do niszczenia różdżek. Młody Ollivander je zamorduje…
– Ciocia Rose i wujek Scorpius obiecali, że się później z nami spotkają – poinformowała ją Cat, czekając, aż Nora otworzy przejście na ulicę Pokątną.
– Nadal nie wiem, dlaczego nazywasz ich ciocią i wujkiem. Przecież do mnie mówisz po imieniu. – Zmrużyła powieki, gdy jej oczom ukazała się jasna ulica. Westchnęła, niechętnie kierując się w stronę sklepów.
Szesnastolatka wzruszyła ramionami.
– Sama nie wiem. Kwestia przyzwyczajenia? Albo dlatego, że Astoria i Draco to babcia i dziadek? Ojeju, jakie śliczne! – I podbiegła do pierwszej witryny, gdzie zaczęła podziwiać nowe modele szat.
Nora pokręciła tylko głową z rozbawieniem. Typowa Cat. Promyk szczęścia, podekscytowania i entuzjazmu. Naprawdę ją podziwiała.
Trochę obawiała się, że spotka kogoś ze starych znajomych. Ryzyko było spore. Kontakt odnowiła tylko ze Scorpiusem i Rose – którzy należeli przecież do jej rodziny. Została nawet matką chrzestną ich pierwszego dziecka. Trzeba było przyznać, że życie nie przygotowało Draco Malfoya na synową z rodziny Weasleyów, a zwłaszcza na rudowłosą wnuczkę. Ale szybko je zaakceptował i, pomimo swoich narzekań i zaprzeczeń, pokochał. Zresztą, niemożliwym było pozostać obojętnym na urok słodkiej Carolyn.
Sama miała niedługo zostać matką. Bardzo się tego obawiała, ale… Kastiel chciał mieć dzieci. Nora czuła, że nie nadaje się na mamę, ale może to tylko bezpodstawne obawy? Przez wiele lat miała tylko ojca – dopiero po latach poznała Astorię. Jeszcze nie powiedziała Kastielowi, że jest w ciąży. Raz już poroniła i nie chciała mówić mu za wcześnie, jeśli sytuacja miałaby się powtórzyć… Ale minęły już trzy miesiące, ciąża, według mugolskiej lekarki, rozwijała się bez żadnych komplikacji. Na razie tylko Cat wiedziała i – o dziwo, przy swoim gadulstwie – się nie wygadała.
Po udanych zakupach – długich i dość męczących – Catherine zarządziła, że zasłużyły sobie na porządny deser lodowy. Nora nie zamierzała się z tym spierać. Był upalny dzień, ludzi mnóstwo – typowa ulica Pokątna w ostatnich dniach wakacji.
Czy to myślenie o dawnych znajomych, czy po prostu przypadek, a może przeznaczenie, że – gdy Cat poszła złożyć zamówienia – przy jej stoliku zatrzymała się bardzo znajoma postać…
– Nora?
Dobrze znała ten głos.
– James – powiedziała, patrząc na mężczyznę, na którego ustach pojawił się zadziorny uśmiech. No tak. Był przecież Jamesem Syriuszem Potterem. Znanym graczem Quidditcha.
Jako dwudziestosześciolatek wyglądał jeszcze bardziej przystojnie niż za lat młodzieńczych. Ale Norę od dawna już nie ruszały jego oczy o barwie czekolady, brązowe włosy, wysportowana sylwetka. Chociaż dorobił się teraz niezłego, całkiem seksownego, zarostu. Spokojnie zlustrowała go wzrokiem, gdy ten robił to samo.
Czy się zmieniła?
Wciąż była drobna, niska, choć ścięła swoje długie włosy do ramion – nigdy ich nie pofarbowała, więc dalej miały odcień bardzo jasnego, platynowego blondu. Nie przytyła – oprócz powiększającego się brzucha, ukrytego pod luźną bluzką – nie opaliła się, nie nabyła wielu zmarszczek. Wyglądała na starszą, poważniejszą? To na pewno. Życie mocno ją doświadczyło. Ale teraz była szczęśliwa. Dawała koncerty. Miała rodzinę.
– Co słychać? Nie widzieliśmy się kopę lat. – James oparł się o barierkę, ogradzającą lodziarnię.
Nora zdała sobie sprawę, że siedziała przy tym samym stoliku, gdzie kiedyś, te dziesięć lat temu, po raz pierwszy zobaczyła ekipę Potter&Weasley; kiedy zadurzyła się w Jamesie. I pomyśleć… Jak ten los dziwnie się układał…
Wzruszyła ramionami, uśmiechając się delikatnie.
– No nic. Gram, wzięłam ślub z Kastielem – Uniosła rękę, by pokazać mu obrączkę – i od lat razem opiekujemy się siostrą Kastiela, Catheriną… – Zerknęła w kierunku, w którym zniknęła Cat, by spostrzec, że jej szwagierka już dawno złożyła zamówienie. – …która teraz flirtuje z jakiś chłopakiem. – Westchnęła tylko. Typowa Cat.
 James skinął głową.
– Pamiętam ją. – Mężczyzna na chwilę się zamyślił, by po chwili się otrząsnąć. – Śledziliśmy twoje poczynania muzyczne, wiesz? Lily stworzyła nawet cały album poświęcony twoim osiągnięciom.
– Naprawdę? – Poczuła dziwne pieczenie w gardle.
– No jasne. Wiesz, że jesteś zawsze u nas mile widziana, prawda? Wszyscy za tobą tęsknią. Nawet ja. Nawet Lucy, a wiesz, że to już coś!
Musiała odpowiedzieć na uśmiech Jamesa. Zmienił się. To dobrze.
– A u ciebie? Jak sobie radzisz? – spytała, czując się odrobinę bardziej komfortowo w jego towarzystwie. To tak, jakby znów spotkała Jamesa. Po raz pierwszy.
– Ja także gram, chociaż nie na fortepianie, tylko w Quidditch. Mam fanki. – Potter wyszczerzył się, a ona wywróciła tylko oczami. – A tak to jest bardzo dobrze. Zacząłem spotykać się z jedną mugolką. Przyjaźniła się z Roxie i Julesem i pracowała w Instytucie. Wiesz, w tym, który powstał w dawnej siedzibie Łowców. I jestem z nią szczęśliwy.
– To dobrze, James – powiedziała łagodnie, uśmiechając się do niego.
Przez chwilę trwała cisza. Potter nagle się wyprostował, jakby sobie coś przypomniał.
– Aha! Miałem ci coś przekazać. Dostaliśmy dokładne instrukcje, co ci powiedzieć, gdyby ktokolwiek z nas ciebie spotkał. – Wyjął z kieszeni portfel, a z niego kartkę, którą zamaszystym ruchem wyprostował. – Ekhem. To po pierwsze: mam ciebie wyściskać, wycałować, uderzyć i udusić. Nie wiem, w jakiej kolejności, ale to sobie na razie odpuścimy. Dalej… Tamara kazała przekazać, że za miesiąc ma termin i do tego czasu masz się pojawić, bo jej dzieciak musi mieć matkę chrzestną. A i chce ciebie zabić. Ale to norma.
– Tamara jest w ciąży? – spytała, odrobinę zdziwiona. – Jak Albus to zrobił? – Zarumieniła się i poprawiła, gdy James wybuchnął śmiechem. – To znaczy, jak ją namówił? Ona nienawidzi dzieci. Nie chciała być matką.
– Ale kocha Ala i robi dla niego dosłownie wszystko. Myślałem, że to ona będzie rządziła w związku, ale Albus owinął ją sobie wokół palca. Chociaż nie. Oni raczej zawsze ze sobą współpracują. A Tamara podczas ciąży… – James pokręcił głową, w jego oczach rozbawienie igrało z przerażeniem. – Nie chciałabyś tego zobaczyć. Ale wracając: Roxie i Jules biorą ślub i ciebie zapraszają, Joss zaproponowała, że może ci nawet oddać wszystkie swoje płyty Disco Polo i kabanosy. – Zerknął na nią z powagą. – To wielkie poświęcenie z jej strony.
– A co u niej? I u Freda? Lucy? – spytała wbrew siebie, choć przecież miała się nie wtrącać.
– Zwariowana para. Teraz chyba są w Peru. W sensie Fred i Joss. Dużo podróżują. A Lucy, jak to Lucy… gdzieś się kręci, pracuje jako modelka. Ostatnio zaczęła spotykać się z pewnym mugolem. Podobno to jej miłość aż z młodzieńczych lat. Ale nie znam szczegółów. I zanim zdążyć się spytać: Albert i Domi pobrali się praktycznie najszybciej i teraz mają dwójkę dzieciaków, Nott pracuje jako Auror, a jego żonka otworzyła salon piękności. Lily tańczy już od kilku lat i naprawdę jest w tym dobra. Roxie wariuje z rudymi bliźniakami. To ciekawe. Nie są nawet mulatami. Gdyby Roxie ich nie urodziła, to zastanawiałbym się, czy jest ich matką. Są podobne do Julesa i rude, jak cała nasza rodzina. A w dodatku to chłopcy. Już robimy zakłady, że będą tacy sami jak Fred i George. Elena jest uzdrowicielką i chyba umawia się z Lorcanem Scamanderem. Może kojarzysz? Syn Luny. Rok starszy od nas. Także jest medykiem. Poznali się w szpitalu. Cristian mieszka w Rumunii. Spiknął się z tą taką Isabellą? Chyba tak się nazywała. Utrzymujemy z nimi kontakt. Spoko ludzie.
– A co z…? – zaczęła, ale James jej przerwał.
– Hej! Chcesz wiedzieć więcej? To po prostu nas odwiedź – zaproponował bardzo łagodnie.
– Nie mogę – mruknęła, patrząc na roześmianą Cat.
– Jasne, że możesz – żachnął się. – Pamiętaj. Zawsze możesz wrócić.
I odszedł, pozostawiając Norę z mętlikiem w głowie.
– Czy to był James Potter? Wow, ale ciacho – powiedziała Catherine, stawiając na stoliku desery.
Typowa Cat…
~~*~~*~~*~~
Nie mogła uwierzyć, że to robiła. Ale zastukała już w drzwi. Nie było odwrotu.
Drzwi powoli się otworzyły, wypuszczając na dwór wszystkie zapachy, które wiązały się z domem – obiadu, przypraw, kominka...
– Ja… – zaczęła na widok osoby, która jej otworzyła. Po chwili była już w jego ramionach. – Przepraszam, Al.

Zapraszam na mojego nowego bloga! :D
Kilka ciekawostek:
·        Wszystkich bohaterów – tych najważniejszych i tych, o których była tylko wzmianka, pojawili się raz – było ponad 80! (tak dokładnie to 82, mam ich wszystkie imiona i nazwiska, krótkie opisy w spisie)
·        Postać Joss, Panny Katastrofy – jak niektórzy wiedzą – została stworzona przez moją blogową, bliską przyjaciółkę, Mikę Foggy. I taka ciekawostka o Joss: posiadała nietoperza Majlo (dostarcza i przesyła pocztę – jak sowy).
·        Całość – bez dodatków – cała Nowa zawiera około 161 tysięcy słów… Że ja to wszystko napisałam XD
·        Boginem Nory były tłumy, Roxie klaun, Tamary jej ciotka, a Joss Slenderman. A Jamesa kibelek XDXDXD
·        Tutaj jest kilka wyrażeń, rzeczy, które pojawiły się w opowiadaniu i które sobie zapisałam, by o nich pamiętać: ,,Gorzej niż ropucha w czasie okresu”, ,,Towarzyski jaskiniowiec, nowy towar”, ,,O smoku mowa”, ,,Naburmuszony goblin na sedesie”, ,,Traszka ukradła ci język?”, ,,Owsianka Stefan”, ,,Sorbety cytrynowe”, ,,Panie Harry… Panie Harry… Z martwych wstań! Z martwych wstań! Wszyscy Śmierciożercy cię biją! Wszyscy Śmierciożercy cię biją! Vol, de, mort! Vol, de, mort!”, ,, Na stopy hipogryfa!”, ,,Na gacie Merlina!”.
·        Przez dłuższy czas nie miałam imienia dla Kastiela, więc w moich planach, notatkach nazywałam go ukochanym Nory XD Nawet jak przyjaciółkom lub siostrze mówiłam o ukochanym Nory, od razu wiedziały, o kogo chodzi :D
·        Chciałam napisać taką epicką scenę z Roxie, która odrzuciłaby pelerynę w tył, gdy miała zmierzyć się z wrogami XD Długo ją miałam w głowie, ale była chyba zbyt epicka XDXDXD
·        I pewnie nikt już tego nie pamięta, ale LOCH to skrót od Ligi Ochrony Czarodziei Honorowych :D

To już koniec, koniec – tym razem na serio. Chyba że znowu sentyment mnie dopadnie…

Kocham Wam, Potterowi Ludkowie!

25 komentarzy:

  1. Wspaniale mi się to czytało, nawet ciutkę lepiej niż epilog, bo on na mój gust był zbyt smutny, nawet jak dla mnie, a ja gustuję przede wszystkim w smutnych rzeczach.
    Niech Cię sentymenty napadają częściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      Kiedy pisałam epilog, sama miałam dość kiepski nastrój i to był gorszy dla mnie czas... Dopiero jak stanęłam bardziej na nogach, zapragnęłam napisać coś bardziej pozytywnego :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. O jaka miła niespodzianka, nie spodziewałam się czegoś tutaj. Całkiem fajne opowiadanie, a Cat zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, mega pozytywna osóbka. I fajnie wiedzieć, że się wszystkim dobrze układa. Ale Tamarą w ciąży to mnie zadziwiłaś xD Kto by pomyślał... Nie ja :P
    Miło było choć na chwilę do nich wszystkich powrócić
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu wcale mnie nie dziwi, że wciąż tutaj jesteś, moja droga? :D
      Ja też nie XD
      Prawda? :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Jaka miła niespodzianka, ooo, aż się wzruszyłam :) Cieszę się, że Norze i wszystkim się ułożyło, a ta Tamara w ciąży, no tu mnie zdziwiłaś :D Pozytywnie, oczywiście. Na twojego nowego bloga już tak wpadam i wpadam, ale albo to czasu nie było, albo ochoty na czytanie, ale skoro teraz wakacje to muszę się w końcu za to zabrać.

    Pozdrawiam, Mary, która cieszy się, że ponownie spotkała starych i ukochanych bohaterów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz mi miło to czytać :D
      Hahaha chyba każdego, włączając w to samą Tamarę ;)
      To czekam tam na ciebie :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. No nareszcie! Nigdy nie przyjęłam do wiadomości epilogu. Cały czas miałam nadzieję, że poprawisz, przyznasz się do błędu i napiszesz nowy! I tak się stało!
    Nora będzie idealną matką. Powiedz to jej.
    A Tamarze powiedz, że ona będzie nieco przerażającą matką. No i... Nie wyobrażam sobie Tamary jako matki.
    I wiesz co? Mogłabyś napisać kontynuację tej części. Takie spotkanie po latach wszystkich z Norą.
    Czekam na to!
    Maquarella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ej, ej! Nie wymazuje, usuwam poprzedniego epilogu! Taki miał właśnie być - i to żaden błąd, moja droga :P Każdemu podoba się i oczekuje czego innego.
      Hahaha powiem ;)
      Chyba nigdy więcej niczego nie napiszę o Norze i ich przyjaciołach. To już skończony etap w moim życiu. Ale dobrze im się powodzi. I już zawsze tak będzie ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Dobra czytam, czytam i się szczerzę do ekranu z nadzieją, że oprócz Jamesa z jeszcze kimś opiszesz spotkanie, aż tu nagle... bum! i koniec! I moja pierwsza myśl "Ona sobie chyba kpi!"
    Otworzyłaś poprzez ten fragment opowiadania, jakieś takie drzwiczki w moim serduszku i zaczęło jakoś szybciej bić! Z takim szczęściem to czytałam i tak strasznie żałuje, że to takie krótkie ;(
    Nie dodałam komentarza po pierwszym epilogu, bo mi się usunął i normalnie szlag mnie trafił, bo bardzo dużo napisałam tam, ale niestety już nie pamietam co tam było XD
    Mam nadzieję, że bedziemy mieli szansę jeszcze coś przeczytać na tym blogu, o historii Nory, może i dowiedzieć sie czegoś więcej o reszcie bohaterów. <3
    "Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze straym przyjacielem."
    Ten cytat bardzo mi się kojarzy z Twoim blogiem i tym opowiadaniem. *.*
    Gabriela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emmm... Hm... Spójrzmy na pozytywy? W końcu coś dodatkowego napisałam, choć nie miałam? :D I spotkała się z Alem! Choć przez sekundkę, ale jednak :P
      Wybacz ;( Ale nie mogę ciągnąć tego opowiadania w nieskończoność - choć czasami mnie korci, by to zrobić. Wiele opowieści czeka, bym je napisała. Historii w moim sercu i głowie, bym w końcu przelała je na strony.
      Dobrze, że teraz piszesz ;)
      Hm... Niestety nie planuje niczego więcej pisać...
      Ooooo.... Nie dziwię się czemu <3 Dziękuję za ten cytat. I za to, że byłaś, kochana :*
      Pozdrawiam, Imienniczko!

      Usuń
  6. Ranyyyyy <3 Nie mam obecnie czasu na długie komentarze, ale takie zakończenie jest idealne! *O* Po prostu cudo <3
    Kocham, ściskam, całuję i ananas! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham cię jeszcze mocniej, tęsknię za tobą i życzę, byś miała jeszcze więcej wolnego czasu <3

      Usuń
  7. Jejku, aż mi się ciepło na sercu zrobiło (tak się w ogóle mówi??XDXD), kiedy zobaczyłam, że jest tutaj coś nowego! Szczerze? Dużo osób narzeka na epilog, a jak dla mnie to był on świetny i miał swój własny klimat;) Muszę Ci się przyznać, że łezka mi się w oku zakręciła podczas czytania♥ Tamara w ciąży? Genialne! Hah, chciałabym zobaczyć ją w roli matki. Dodatkowo widzę, że mimo upływu czasu ani trochę się nie zmieniła! Ale Roxanne Weasley mamą? Na to bym nigdy nie wpadła. Jakoś nigdy nie widziałam jej w tej roli, a tu proszę:D
    Wiesz, Gabsone? Czuję jakby malutka część mnie, którą straciłam, po zakończeniu tego bloga, zdążyła zostać zastąpiona czymś innym, a teraz ponownie utracona. Chyba wiesz, co mam na myśli XD
    Pozdrawiam i życzę weny, weny, weny i jeszcze może troszkę weny w pisaniu nowego bloga, na którego od dawna swoją drogą nie zajrzałam i muszę lecieć nadrabiać zaległości. Uściski i całuski!:DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak i to naprawdę kochanie brzmi :D
      O, dziękuję :* W końcu ktoś go docenił XD
      Ja się tak szczerzyłam sama do siebie, że sobie nawet nie wyobrażasz, jak wielkiego banana miałam na twarzy :D
      Wiem. Przepraszam, ale zarazem nie przepraszam za to <3
      Dziękuję, dziękuję, dziękuję :*
      Trzymaj się! Całuję bardzo mocno! :D

      Usuń
  8. Skomentowałam na Wattpadzie! Jak zgadniesz które jest mój( mam tam inny nick) to szacun. Napisałam i tam napisze i tu...xD świetne!
    Pozdrawiam
    Gwen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwen! Nie możesz tak robić! :O Przyznaj się, kim jesteś naprawdę? XDXDXD
      Dzięki :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Śliczne. I trochę bardziej happy endowe, więc się naprawdę cieszę :).
    Mam nadzieję że jeszcze kiedyś dopadnie Cię sentyment.
    Sciskam,
    Mrs. Unicorn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana :*
      Może kiedyś... :)
      Pozdrawiam, buziaki!

      Usuń
  10. Mnie się wydaje, że tyle lat to naprawdę sporo, i czuję, że tak własnie moglo się to skonczyć xD Bardzo cieszę się, że nasza Nora została przekonana przez Jamesa, że warto odwiedzić starych znajomych. przy okazji przedstawiłaś pokrótce losy bohaterów, które ogólnie bardzo mi się podobają. Nora nadal ejst jeszcze dość nieśmiała, własciwie: nieświadoma własnej wartości. Życzę jej,żeby została matką xD Myślę, że dobrze by sobie poradziła
    Zapraszam serdecznie na nowość na niezaleznosc-hp.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za opinię ;) Nora naprawdę nadawałaby się na matkę.
      Pozdrawiam i postaram się niedługo wpaść :D

      Usuń
  11. Kochany Gabsoniasty frędzelku!
    I taki epilog jest git!
    Kocham cię za twoje zrozumienie do swoich fanów (�� ).
    Jesteś super i nic tego nie zmieni.
    Pa
    Meg
    Ps.: Super, że Nora będzie miała dzieciaka. W tych okolicznościach cofam mojego kopa w tyłek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochany Gabsonku!
    Z góry przepraszam za wszelkie literówki, ale piszę na tablecie, na ktorym kompletnie nie potrafię pisac.
    To takie zakonczenie bardziej optymistyczne widzę! Powiem ci, że po tamtym epilogi i tak sobie myślałam, że Nora kiedys sie do swoich przyjaciol odezwie. Bo przeciez tyle ze sb przezyli...
    Rozwwlila mnie akcja z tymi instrukcjami... po prostu boska!
    I ostatni akapit... takie to piekne! Ale ja pomprostu wiedziałam, że to musi sie tak skonczyc.
    Powiem ci, ze czytalam komentarze wyzej i bardzo dziwie sie ze inni sid dziwia (tak to zdanie nie ma sensu) ze tamara bedzie matka (albo jest juz nie pamietam, dawno to czytalam i oczywiscie komentuje tak pozno). Jak tak przypomne sb jak ona sie opiekowala Norą, to mysle ze ona sb swietnie w roli matki poradzi!
    Dobrze... drugie zakonczenie jest rownie cudoene jak pierwsze. bede juz konczyc, wpadne jeszcze skomentowac czas trzeci! Wiec sie mnie spodziewaj!
    Pozdrowionka,
    Bianka!
    zapraszam tez do siebie na nowe rozdzialy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Po prostu WOW. Trafiłam na tego bloga dosłownie o pół roku za późno :(( Muszę Ci powiedzieć, że właśnie skończyłam czytać to cudeńko i jestem pod wrażeniem. Moje zdecydowanie ulubione postacie to Tamara i cudowny, idealny, najukochańszy Chris XD Żałuję, że komentuję dopiero teraz, ale ważne że w ogóle, prawda? ;D
    Nie zdziw się, jeśli niedługo zauważysz mnie na Twoim drugim blogu! Ha ha
    Jestem zakochana w Twoich niesamowitych umiejętnościach pisarskich, DOSŁOWNIE. Takiej łatwej i płynnej, jeśli można to tak nazwać, ręki do pisania jeszcze nie widziałam! <3!
    Pozdrawiam bardzo, bardzo mocno Magic Creature (Avis) z bloga http://losyvictoire.blogspot.com/ ;)
    PS Shippuję Fross nad życie! Kabanosy górą! XD

    OdpowiedzUsuń
  14. "Nie mówię w tym samym języku, co ty."
    Draco Malfoy & Ginny Weasley

    www.tensamjezyk.blogspot.com - zapraszam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tu piszę ja (karolinnaaas z wattpada!) może mnie kojarzysz, może nie, ale chce ci powiedzieć/napisać x22828737373, że jesteś po prostu genialna. Twoje książki (których jestem fanką!) mają w sobie coś co przyciąga i nie można się od nich oderwać. Mam nadzieję, że znowu dopadnie cię sentyment do Nowej i wrócisz na bloga z kolejnym dodatkiem i możliwe, z kontynuacją? ;) Z całą moją sympatią i życzeniami weny – Karolina 😇

    OdpowiedzUsuń

Inspirujący cytat: ,,Drzaz­ga mo­jej wyob­raźni cza­sem za­pala się od słowa." ~Halina Poświatowska

...czasem (a nawet często) też od komentarzy, więc... wiecie, co robić, Potterowi Ludkowie :)

PS Możecie też nakarmić poterrowe rybki :D (są na dole)